Strona internetowa może zawierać setki, a w przypadku rozbudowanych serwisów nawet tysiące adresów URL, z których każdy został utworzony w określonym celu – jedne mają odpowiadać na konkretne pytania użytkowników, inne prezentować ofertę, jeszcze inne rozwijać zagadnienia poruszane na blogu, budować widoczność na określone zapytania albo wspierać najważniejsze podstrony sprzedażowe, jednak wraz z upływem czasu struktura witryny zaczyna się zmieniać, pojawiają się nowe kategorie, starsze publikacje zostają przesuwane, menu jest przebudowywane, część adresów otrzymuje nowe miejsce, niektóre linki zostają usunięte, a wartościowe treści mogą niespodziewanie wypaść z wewnętrznego obiegu, mimo że nadal istnieją, są dostępne pod swoim adresem i potencjalnie mogą przynosić stronie ruch. Właśnie w takich sytuacjach pojawia się pojęcie orphaned content , czyli osieroconej treści, a w odniesieniu do konkretnych podstron najczęściej używa się określenia orphaned pages , czyli osierocone stron...
Strony internetowe od lat są tworzone z myślą o dwóch podstawowych odbiorcach – człowieku, który chce szybko znaleźć potrzebną informację, oraz robotach wyszukiwarek, których zadaniem jest analizowanie, porządkowanie i indeksowanie ogromnych zasobów internetu. Rozwój sztucznej inteligencji sprawił jednak, że pojawił się trzeci, coraz ważniejszy odbiorca treści, czyli agent AI potrafiący samodzielnie wyszukiwać informacje, analizować dokumenty, porównywać źródła i budować odpowiedź na podstawie danych znajdujących się w wielu różnych miejscach. Właśnie na styku klasycznego internetu i świata generatywnej sztucznej inteligencji pojawił się llms.txt , czyli koncepcja pliku mającego ułatwiać modelom językowym oraz agentom AI zrozumienie najważniejszych informacji dostępnych w obrębie konkretnej witryny. Pomysł wydaje się prosty, ale jego konsekwencje są znacznie ciekawsze, ponieważ dotyczy fundamentalnego pytania: jak przygotować stronę internetową nie tylko dla człowieka i wyszuki...